Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad powrotem...
Najpierw do żywych powrócił mój fanpage, teraz przyszła pora na reaktywację bloga☺
3...2...1... START ☺ 💕 .
Jeśli zastanawiacie się co to za baba na zdjęciach poniżej
☺ już wyjaśniam- ja
☻.
Przez cały czas, kiedy milczałam, działo się w moim życiu. Po stracie synka przyszła okrutna choroba- depresja. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Kompletnie straciło sens. Życie znów skopało mi dupsko, tak dotkliwie, że przez półtora roku nie mogłam na nim usiąść... Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile osób walczyło o mnie. Ale nie o tym chcę pisać. Przynajmniej na razie.
Wygrałam z tym kurestwem! A może bardziej odpowiednie słowo to WYGRYWAM. I tego się trzymajmy☺
Mimo wszystko nigdy nie przestałam walczyć o swoje marzenia.
Na zająca dostałam piękny prezent w postaci dwóch kresek. Mimo wielu pobytów w szpitalu i zawirowań, dałyśmy radę! Dokładnie w dniu terminu porodu na świat przyszła Gabi 💕 . 3300g szczęścia i 57cm miłości idealnie pod choinkę ☺
Powrót do formy sprzed ciąży okazał trudniejszy się niż przypuszczałam.
Przeklinałam każdą zjedzoną drożdżówkę, każdą najmniejszą kostkę
czekolady. Mimo powrotu do treningów waga stała jak zaklęta, a moja
frustracja z dnia na dzień rosła.
Miałam dwa wyjścia: albo zaakceptować siebie, albo wziąć się w garść i
zrobić wszystko, żeby znów czuć się dobrze we własnym ciele.
Wtedy powiedziałam sobie : STOP
❗❗❗ Ogarnij się i weź się do roboty zamiast użalać się nad sobą
❗Nie wstyd Ci?! Przestań marnować czas
⏳
Tym razem
nie chciałam już tracić ani jednej minuty i wracać do formy metodą prób i błędów.
Pierwszy raz oddałam się w ręce profesjonalisty.
Maciej Moja Przemiana
zgodził się wziąć pod swoje skrzydła matkę karmiącą ☺
I stało się...!!!!!! W marcu machina ruszyła ➡ badania wykonane, pomiary i foty zrobione, plan żywieniowy i treningowy trafia w moje ręce.
Przetrwałam święta u rodziców, przerwałam wyjazdy i spotkania towarzyskie (ufff...
😰). Przetrwałam również ch
orobę x 2. Bywało ciężko, czasami nawet baaaardzo...
Chwile zwątpienia? Tak, tylko jeden jedyny raz, tuż po chorobie kiedy waga i obwody stanęły. Ale dałam radę❗ Cholera dokonałam tego❗ I zabrzmi to teraz nieskromnie, ale jestem z siebie dumna❗ 💪
Efekty naszej współpracy po 8 tygodniach możecie teraz Wy ocenić
☺
O 8kg, 10cm w pasie, 8cm w biodrach i 5cm w udach mniejsza Aneta, podobno jeszcze Wieczna Optymistka
☺☻
Prawda jest taka, że Maciejowi chyba nigdy nie przestanę dziękować ☺
Dzięki, dzięki Maciejo 😘 ☺
Teraz znów jestem z Wami
💕

Ogromnie się cieszę, że po tak długiej nieobecności są jeszcze osoby, które chcą mnie czytać na fejsie
😘😘😘
Bardzo Wam dziękuję
👍💙💚💛💜👍
Być może i tutaj kilka osób zechce mnie odwiedzać ☺
Z każdym tygodniem podnoszę sobie poprzeczkę coraz wyżej
🔝.
Teraz robię rzeczy, o których wcześniej nawet bałabym się pomyśleć
😜
Jestem nakręcona maksymalnie
❗
Nie trudno zauważyć, że od publikacji mojej przemiany minęły kolejne tygodnie. Jest mnie jeszcze mniej ☺
Od marca straciłam :
✅ waga ➡ 9,6 kg
✅ pas
➡ 14,5 cm
✅ biodra
➡ 10,5 cm
✅ udo ➡ 7,5 cm
Moja redukcja dobiega końca...
Jeżeli jesteście ciekawi mojej dalszej przemiany, zaglądajcie ☺
Pozdrawiam Aneta.